Mieliśmy okazję wybrać się na październikowy weekend w nasze ukochane góry. Pogoda miała być super, słoneczko i w miarę ciepło – znakomite warunki na wyprawę w partie szczytowe. Tym razem wybraliśmy się w góry nieco większą grupą, bo 4 osobową.
Z początku planowałem wejście na Tarnicę przez Szeroki Wierch, ale z różnych przyczyn stanęło w końcu na tym, że wchodzimy na Smerek z Kalnicy, gdzie znajduje się parking dla zmotoryzowanych i punkt kasowy. Na marginesie, pracujący tam osobnik kręci niezłe wałki na opłatach.
Muszę przyznać, że ten szlak mnie zaskoczył. Zaskoczył mnie swoją łatwością. Baaardzo stromo zrobiło się dopiero na samym końcu, tutaj czeka nas prawdziwa wspinaczka górska. Odcinek to jednak krótki i płuc nie wyplujemy. Aż do tego momentu idzie się delikatnie pod górkę, może ze 3 razy były jakieś nieco cięższe podejścia, ale również bardzo krótkie. Generalnie, było bardzo “lightowo”.
Niestety mimo prognoz pogoda zaczęła się poprawiać dopiero jak schodziliśmy na Przełęcz Orłowicza. Co prawda nie padało, ale w momencie podchodzenia pod Smerek nadeszła mgła, co skutecznie ograniczyło widoki ze szczytu. Chwilkę posiedzieliśmy pod krzyżem (bez skojarzeń), coś tam przekąsiliśmy, gorąca herbatka do tego i ruszyliśmy w kierunku Wetliny przez wspomnianą wcześniej przełęcz. Teraz dopiero zerwał się naprawdę silny i chłodny wiatr, ale na takie warunki byliśmy przygotowani. W tym miejscu pozdrawiam uczestników wycieczki (chyba Włochów), z których spora część była ubrana jak na spacer po parku, oraz mijane po drodze parki młodych ludzi, którzy chyba pobłądzili, i zamiast na śniadanie na kwaterze znaleźli się na grani Połoniny Wetlińskiej – trampki, krótkie cienkie kurteczki, brak czapek, itp.
Jak schodziliśmy do Wetliny, słońce już na dobre zagościło na niebie i przegoniło mgły. Trochę byliśmy źli z tego powodu, ale co zrobić – bywa i tak.
- Za chwilę kończy się łagodny szlak, a zaczyna wspinaczka.
- Już niedaleko, końcowy fragment podejścia.
- Kulminacje Smereka w całej okazałości.
- Schodzimy w kierunku Przełęczy Orłowicza









January 30th, 2011 at 2:07 pm
Akurat szlakiem na Smerek nie trudno jest go zdobyć. w Maju 2010 z Moją dziewczyną wchodziliśmy na tą górę najpierw częścią trasy narciarskiej a potem “na wprost” poza szlakiem oby do góry. podejście to trwało 4,5 godziny. WARTO BYŁO. prawie zupełna dzicz, tylko czasem biega spłoszona przez nas zwierzyna.
March 23rd, 2011 at 1:15 pm
Podejście na Smerek z Kalnicy jest bardzo ciekawe i niezbyt wymagające nawet dla mało wprawnych traperów Trzeba co prawda kilka razy spocząć, ale fizycznie nie jest to bardzo męczące. Warto podejść na Smerek od Kalnicy, bo choć większość trasy przebiega przez las, to ostatnie podejście, gdy już się z niego wychodzi jest rewelacyjne i urokliwe. A ze Smerka mozna granią przejść do Wetliny. Ale niech się nie wydaje laikom, że zejście jest proste, bo prowadzi w dół. Nogi dostają niezły wycisk.
pozdrawiam miłośników Bieszczad
June 14th, 2011 at 1:45 pm
Gratulacje dla Pana Rafała za spacer poza szlakiem w Parku Narodowym!!!