Na samym początku tego działu postanowiłem umieścić krótki opis ww. hotelu. Bynajmniej nie dlatego, że jest to miejsce godne polecenia – wręcz przeciwnie.
Miałem średnią przyjemność nocować w tym hotelu w lipcu 2005 r. Nie było to moim wyborem “dobrowolnym”, byłem (a raczej byliśmy) zmuszeni się w nim zatrzymać ze względu na brak miejsc w innych pensjonatach w okolicy. Nie wiem, jak sprawy wygladają obecnie, ale obserwując hotel z zewnątrz podejrzewam, że raczej niewiele się mogło zmienić na lepsze.
Samo usytuowanie hotelu jest bardzo dobre, znajduje się on na ogrodzonym terenie przy dużej obwodnicy, na samym krańcu Wetliny w kierunku Ustrzyk Górnych. Tuż obok zaczyna się Bieszczadzki Park Narodowy i płynie Solinka.
Z zewnątrz hotel sprawia wrażenie niedokończonego, no ale powiedzmy, że można na to machnąć ręką. W końcu ważniejsze jest to, co wewnątrz. Tu niestety nie jest lepiej. Już pierwsze zetknięcie z hotelowymi pomieszczeniami daje do myślenia. Ponieważ hotel szczyci się standardem **, nie spodziewaliśmy się oczywiście luksusów, ale można chyba wymagać, aby obiekt wyglądał schludnie i spełniał pewne kryteria. Tymczasem na samym początku trafiliśmy na “recepcję”, o ile można tak nazwać ciasną kanciapę wydzieloną z korytarza, wyglądającą jak jakaś rupieciarnia. Małe zaskoczenie, ale ok. Tuż obok znajduje się barek – tu na szczęście wszystko wygląda tak jak powinno, ma nawet swój urok. Barek (a równocześnie stołówka/restauracja) choć niewielkich rozmiarów, sprawia przytulne wrażenie. Jest to zdecydowanie najprzyjemniejsze pomieszczenie w całym hotelu.
Ruszamy z bagażami do pokoju. Pierwsze wrażenie pozytywne, pokój wygląda tak jak można wymagać od obiektu o tym standardzie. Jest nawet sporych rozmiarów balkon. Pozytywne wrażenie pryska jak bańka mydlana po wejściu do łazienki. Wygląda ona gorzej niż w hotelu robotniczym. Muszla klozetowa w środku brudna od zacieków, siedzisko podrapane albo porysowane – sam nie wiem – jakby ktoś po nim papierem ściernym przejechał kilknaście razy. Do tego pordzewiałe rury i brudne fugi – ogólne wrażenie bardzo negatywne.
Z innych ciekawostek, w łóżku było pełno piasku, a firanki nie były chyba prane z rok czasu, pełno tłustych plam. Jedynie telewizor sprawił nam miłą niespodziankę, odbierając bez większych zakłóceń wszystkie programy, jakie można odbierać w tym regionie.
Podsumowując, nie polecam noclegu w tym hotelu. Chyba że nigdzie nie będzie już miejsc…
Na koniec prośba do osób, które być może odwiedziły ten hotel w ostatnim czasie. Być może coś zmieniło się na lepsze. Dajcie znać, pisząc komentarz.
July 25th, 2009 at 7:17 pm
Przyznam że nie nocowałem w Hotelu Górskim i nie wiem jak wyglądają tam łazienki, ale od 2005 roku zmienił się dzierżawca / prowadzący hotel więc może coś się poprawiło… Warto aby ktoś kto był tam ostatnio napisał coś w tym temacie.
September 7th, 2009 at 8:44 pm
Miałem”przyjemność” być gościem hotelu,(08/2009) jako uczestnik wycieczki z PTTK więc wybór nie był mój, lecz akurat mnie z żoną przypadło zamieszkać w domkach, tych nad rzeczką zaraz koło hotelu, i w zasadzie tylko dało się tam nocować , po intensywnym wietrzeniu, po całym dniu z zamkniętymi oknami, wejście wymagało wstrzymanie oddechu,( stęchlizna,wszechobecny kurz!!!, zapach starości, wykładziny podłogowej itd.łazienki w domkach- warunki jak opisane, tu prawdopodobnie nic się nie zmieniło) więc w żadnym wypadku nie polecam.
Byłem w pokojach w hotelu,( w odwiedzinach u innych uczestników, ale tam w stosunku do tego co opisane to się poprawiło na lepsze).
Zmienił się dzierżawca, ale podobno znowu ma dojść do zmiany dzierżawcy , takie były głosy od obsługi.
Pozostałe oferowane warunki w stosunku do ceny są niewystarczające.