Bieszczady

- blog bieszczadzki

Dwernik-Kamień

Wed, Nov 17, 2010

Szlaki

Dzisiaj chciałem Wam polecić wycieczkę na szczyt zwany Dwernik-Kamień. Niektóre przewodniki opisują go jako jeden z najpiękniejszych Bieszczadzkich szczytów, i muszę przyznać im rację. Chociaż góra jest względnie niewielka (1004 m.n.p.m.), to jednak na tyle urokliwa, że zdecydowanie warta “zaliczenia”, no i powracania na nią w przyszłości.

Dwernik-Kamień położony jest na uboczu bieszczadzkich szlaków, co ma tą wielką zaletę, że jest tu zdecydowanie mniejszy ruch, niż choćby na pobliskich obleganych połoninach. Trzeba jednak przyznać, że od momentu wyremontowania malowniczej drogi Dwernik-Brzegi Górne ruch w tym rejonie znacznie się wzmógł.

Przy wspomnianej drodze, tuż przed osadą Nasiczne, jadąc od strony Dwernika znajdziemy niewielki parking. W tym też miejscu ma swój początek ścieżka przyrodnicza, która prowadzi na sam szczyt. Podejście nie jest jakieś specjalnie mozolne, jedynie pierwsza połowa szlaku jest nieco bardziej stroma, po osiągnięciu przecinek leśnych robi się łagodniej. Wcześniej szlak przecina drogę leśną, przy której swego czasu stał znak “Uwaga – ostoja niedźwiedzia”. W ostatnie wakacje już go nie było, ale nie wiem, czy jest to wynikiem działania wandali, czy też teren ten nie stanowi już ostoi niedźwiedzia.

Podczas naszego pierwszego wejścia na Dwernik-Kamień, a było to poza sezonem turystycznym, znak ten wywołał w nas niemałą konsternację i pewne obawy. Wokół żywego ducha, a tu takie coś. W dodatku po drodze wielokrotnie napotykaliśmy dziwne odchody na ścieżce, co jeszcze bardziej wzmogło nasze obawy co do spotkania z misiem. W tej atmosferze narastającej psychozy każdy odgłos lasu wydaje się podejrzany. Tu jakiś ptak telepie skrzydłami w zaroślach, tu jakaś gałązka leci z drzewa – długo nie trzeba było czekać, żona wydała polecenie: “wracamy !”. Schodzimy zatem sobie nadal wsłuchując się w dochodzące nas niepokojące odgłosy, aż tu w pewnym momencie wyraźnie słyszę za sobą, że coś biegnie w moją stronę. Nie powiem, ciśnienie mi skoczyło, a serce zakołatało. Pełny obawy odwracam głowę, spodziewając się zobaczyć szarżującego niedźwiadka…i nagle wielka ulga…misia nie ma, za to widzę rudego psa. Piesek wygląda na zagubionego i wygłodniałego. Widać, że jakby się cieszył z tego spotkania, ale trzyma bezpieczny dystans. Towarzyszył nam do samego parkingu, po drodze dostał jeszcze kawałek kanapki i się nieco oswoił. Jego pana nie spotkaliśmy, zapewne był to jakiś miejscowy kundelek, po zejściu ze szlaku dłuższą chwilę nie wiedział, czy ma zostać z nami, po czym pobiegł w kierunku Nasicznego.

Wróćmy jednak do samego szczytu. Jak już zakończymy wspinaczkę, trafimy na jedną z kulminacji Dwernika-Kamienia, z której widok otwiera się w kierunku zachodnim. Widać stąd, w niewielkiej odległości, zarówno Połoninę Wetlińską, jak i Caryńską, a w kierunku południowym masyw Tarnicy. Od południa możemy również podziwiać fragment urokliwej doliny Caryńskiego, z wyraźnie widoczną wijącą się dróżką przez teren nieistniejącej wsi. Cała kulminacja, ukształtowana na kształt wąskiej i długiej grzędy, pełna jest wychodni skalnych, a jej zachodni stok jest bardzo stromy i również skalisty. Od wschodu z kolei ogranicza nas gęsty las, za chwilę również stromo opadający wraz ze zboczem w stronę obniżenia pomiędzy kolejną kulminacją szczytu. Przez to jest tu dość mało miejsca, na boki nie ma gdzie “uciekać”. Dwernik-Kamień to takie przeciwieństwo np. Jasła, które można określić jako “wielki placek”. To wszystko stanowi o atrakcyjności tego miejsca. Tu widoki nie są zbyt rozległe, bo jednak widoczne stąd masywy połonin są zdecydowanie wyższe.

Na Dwernik-Kamień można się również dostać od strony Zatwarnicy. Droga to jednak znacznie dłuższa, ale po drodze przechodząca obok wodospadu na potoku Hylatym, które to miejsce także warte jest odwiedzenia.

W pobliżu Dwernika-Kamienia warto również odwiedzić wspomnianą już wyżej dolinę Caryńskiego. Najlepiej dostać się tam poprzez Przełęcz Nasiczańską (szlak zaczyna się obok stanicy harcerskiej w Nasicznem), skąd roztacza się piękny, sielski widok na całą dolinę – dla mnie jedno z najpiękniejszych miejsc w Bieszczadach. Na terenach dawnej wsi można odnaleźć pozostałości cerkwi i cmentarza (miejsce jest oznakowane). Jest duża szansa, że poza sezonem nie spotkacie tu żywego ducha.

Post napisany przez: Nadszyszkownik

3 komentarzy tego postu

  1. anna napisal:

    Zdobyłam Dwernik Kamień dwa razy .Pierwszy raz szłam z Zatwarnicy , długi piękny spacer , tylko ja i Bieszczady.drugi raz start z Nasicznego też pięknie ale czasami stromo.Ale za to na szczycie zachwyt i zaduma cisza i spokój .

  2. DominiqeS napisal:

    Nie namawiam nikogo na siłę bo to niezbyt legalne (przynajmniej wg. regulaminu BdPN) ale dwukrotnie pokonałem na orientację trasę Dwernik-Kamień – Połonina Wetlińska (Chatka Puchatka) przez Jawornik.
    Raz z Chatki na DK a 2 lata wcześniej wcześniej odwrotnie. Ryzyko spotkania ze strażnikami parku tylko na odcinku Chatka- granica lasu. Dalej teren kompletnie bezludny i dziewiczy (zresztą już poza BdPN) Zwłaszcza traska z DK do Chatki to niezapomniana wyrypa. Deszcz, mgła i +5st.C (czerwiec)Było naprawdę bieszczadzko-extremalnie. Do chatki dociągnęliśmy na ostatniej rezerwie. Mimo kompasu i mapy wciąż trzeba było pilnować żeby iść grzbietem a nie trawersować zbocza – to w tym lesie i mgle był jedyny punkt orientacyjny… Podchodząc pod Wetlińską było nie zliczę ile garbów – takich “mini grani” a każdy wydawał sie granicą lasu lub nawet grzbietem PW. – ale daremnie…
    Bez kompasu i dobrej mapy, ew. GPS nie polecam. Pozdrawiam wszystkich zatwardziałych Bieszczadników :-)

  3. Gosia napisal:

    Na Dwerniku-Kamieniu byłam chyba z 4 razy, dwa razy z harcerzami i dwa ze znajomymi – te ostatnie dwa się pogubiliśmy na trasie :P Ale góra naprawdę wyjątkowa, jak kogoś interesują takie sprawy, to polecam legendę o tym skąd wzięła się nazwa szczytu :)

Dodaj komentarz